Dr Krzysztof Majdyło

Lekarz zajmujący się przede wszystkim leczeniem chorób przewlekłych (m.in. bolerioza, nowoczesna diagnostyka i spersonalizowane terapie onkologiczne). Praktyki odbywał w Hudson Valley Healing Arts Center w Nowym Yorku, właściciel Centrum Świętego Łukasza w Gdańsku. Opracowane w Centrum komplementarna profilaktyka zdrowotna harmonijnie współistnieje z nowoczesnymi rozwiązaniami healthy aging. 

LNE: Prowadzi pan Centrum Medyczne Św. Łukasza w  Gdańsku, w  którym specjaliści zajmują się głównie leczeniem chorób przewlekłych. Skąd taki profil działalności, skoncentrowany właściwie na najtrudniejsze schorzeniach (borelioza, choroby onkologiczne)?

Dr Krzysztof Majdyło: Pewnie doszła tu do głosu moja osobowość. Lubię wyzwania i  z  natury jestem pionierem. Wchodzę tam, gdzie nikt nie chce. Jeżdżąc po świecie (głównie po Ameryce i Niemczech) zobaczyłem, że zmieniając podejście do planowania terapii, można naprawdę pomagać ludziom, którzy nie znajdują dziś w  Polsce właściwej diagnozy ani leczenia. Te podróże i  dały mi nowe kontakty i otworzyły nowe horyzonty. W ten sposób wkroczyłem na trudny teren leczenia przewlekłej boreliozy, czy – mówiąc szerzej – chorób odkleszczowych.

LNE: Na czym polega specyfika tych infekcji?

 

Dr Krzysztof Majdyło: To dziwne schorzenia, bo po wczesnej (ostrej) fazie w  zasadzie przestają być zagadnieniem zakaźniczym, a stają się dużym wyzwaniem dla szeroko rozumianej interny. Sama infekcja rozpoczyna wiele zjawisk obejmujących cały organizm. Istnieje nawet wprowadzone przez dr Richarda Hotowitza określenie MSIDS (wieloukładowy zespół choroby zakaźnej). Mamy do czynienia z  zaburzeniami immunologicznymi i  hormonalnymi, zjawiskiem przewlekłego bólu, zaburzeniami mikrobiomu jelitowego, zaburzeniem funkcji mitochondriów. Pojawiają się nawet zmiany epigenetyczne, modyfikujące działanie naszych genów, zaburzeniu ulega sen i psychika pacjenta. Tylko wieloaspektowe podejście pozwala pomagać chorym z tak złożonymi problemami. Okazało się, że wiele naszych odkryć związanych początkowo z  terapią chorób odkleszczowych może znaleźć zastosowanie w  przypadkach nowotworowych. Dział medycyny zajmujący się terapiami uzupełniającymi i  wspomagającymi wobec głównego nurtu onkologii nazywamy onkologią integracyjną. Łączymy (integrujemy) w  niej różne terapie dla maksymalnej korzyści pacjenta. W  ten sposób nasza klinika stała się miejscem, w  którym oferujemy pomoc zarówno pacjentom onkologicznym, jak i cierpiących z powodu przewlekłych infekcji.

LNE: Od czego zależy sukces w  tych terapiach?

 

Dr Krzysztof Majdyło: Sukces zależy od założeń wstępnych. Ojciec EBM dr Sackett stworzył definicję praktyki lekarskiej opartej na faktach, czyli Evidence Based Practise (EBD). Mówi ona, że EBP powstaje na styku trzech czynników. Pierwszy to najlepsza wiedza medyczna. Bardzo często nie znajdziemy jej w ogólnych wytycznych. Jesteśmy zmuszeni szukać najnowszych prac naukowych i  korzystać z doświadczeń ośrodków na całym świecie. Pojawia się tu zagadnienie medycyny translacyjnej, czyli słynnego przeskoku od biurka naukowca do łóżka chorego (bench to bed jump). Drugi element to doświadczenie lekarza. Medycyna – jak nas uczyli nasi mentorzy – będąc nauką, pozostaje sztuką. Nigdy algorytm nie będzie w  stanie zastąpić lekarza. Trzeci, ale nie najmniej istotny element to wartości i  priorytety pacjenta. Nie da się nikogo dobrze leczyć bez wsłuchania się w  jego potrzeby, lęki i  wybory. Dopiero połączenie tych elementów (wiedza+lekarz+pacjent) daje prawdziwą medycynę i szansę na sukces terapeutyczny. To podejście pozwala pomóc pacjentom, którzy wcześniej nie znajdywali pomocy…

LNE: Fundamentem pracy waszych specjalistów wydaje się indywidualne podejście do pacjenta oraz bardzo nowoczesna diagnostyka. Co się zmieniło w tej dziedzinie w ostatnich latach?

 

Dr Krzysztof Majdyło: Tak jak wspomniałem, indywidualne podejście to nasze podstawowe założenie. Dwóch pacjentów  z  identycznymi objawami może otrzymać u nas całkowicie inne leczenie. Z  jednej strony wymaga to wsłuchania się w  ich potrzeby i obawy, ale z drugiej to kwestia badań dodatkowych. Postęp na tym polu jest ogromny, ciężko wręcz nadążyć za nowymi możliwościami. Pojawiają się nowe metody wykrywania i  monitorowania chorób infekcyjnych. Możemy zbadać mikrobiom jelitowy, polimorfizmy genów, zaburzenia funkcji mitochondriów czy obecność metali ciężkich w organizmie. W chorobach onkologicznych postęp jest jeszcze bardziej zdumiewający. Metodą, która nazywa się „płynna biopsja” możemy zbadać cechy krążących komórek guza (CTC) i ustalać na tej podstawie optymalną terapię. Możemy badać, jak dany pacjent metabolizuje leki, aby uniknąć porażek terapeutycznych i  efektów ubocznych np. chemioterapii. Możemy zbadać status immunologiczny pacjenta, a nawet sprawdzić, do jakich narządów nowotwór ma powinowactwo i gdzie mogą pojawić się przerzuty. Mamy medycynę przyszłości dostępną już dziś.

Dwóch pacjentów  z  identycznymi objawami może otrzymać u nas całkowicie inne leczenie. Z  jednej strony wymaga to wsłuchania się w  ich potrzeby i obawy, ale z drugiej to kwestia badań dodatkowych.

LNE: Na czym polega integracyjne podejście w pana placówce?

 

Dr Krzysztof Majdyło: Integracja to spójne łączenie. Zakładamy, że nie istnieją dwie różne medycyny: akademicka i  nieakademicka. Integracyjne podejście oznacza, że do terapii, które są szeroko uznane w onkologii, w chorobach zakaźnych, reumatologii, endokrynologii itd. dołączamy elementy medycyny funkcjonalnej czy ortomolekularnej. Szukamy wiedzy naukowej dotyczącej różnych zagadnień i zastanawiamy się, jak możemy ją zastosować. Szczególnie, gdy podejście klasyczne jest po prostu niewystarczające. W  praktyce oznacza to, że lecząc infekcję, oprócz antybiotyków wykorzystujemy zioła, suplementację minerałów, witamin i  aminokwasów. Zmieniamy dietę. Stosujemy hipertermię (leczenie gorączką) i terapie tlenowe, w  szczególności przejściową hipoksję (IHHT). W  chorobach onkologicznych dbamy o mikrobom jelitowy, o  immunologię pacjenta. Tutaj też używamy hipertermii. Zapewniamy pomoc psychologiczną. Wykorzystujemy substancje naturalne o  działaniu przeciwnowotworowym, którymi uzupełniamy klasyczne podejście onkologiczne. Paradoks polega na tym, że z punktu widzenia chemika wiele substancji naturalnych, takich jak kurkumina czy flawonoidy, przypomina jeśli chodzi o  wzory cząsteczkowe oficjalne leki onkologiczne. Doniesienia prof. Yu z Baltimor pokazują, że łączenie naturalnych terapii z  klasycznym podejściem onkologicznym poprawia rokowanie.

Prowadząc terapię wykorzystujemy zioła, suplementację minerałów, witamin i aminokwasów. Zmieniamy dietę. Kiedy są wskazania, stosujemy również hipertermię i terapie tlenowe.

LNE: Skąd włączenie tematyki healthy-aging do tej medycznej działalności?

 

Dr Krzysztof Majdyło: Odpowiedz jest prosta. Pacjenci z  zaburzeniami funkcji mitochondriów, zbyt dużą ilością wolnych rodników w  organizmie czy niedoborami minerałów i  witamin oraz zaburzeniami flory jelitowej wykazują przedwczesne oznaki starzenia się. Widać to szczególnie u  pań, które jak wiadomo w  porównaniu z  mężczyznami mają cieńsza skórę i mniej kolagenu. Obserwowaliśmy te zjawiska u  naszych pacjentów w  przebiegu przewlekłych chorób. A  z  drugiej strony widzieliśmy, że jeśli terapie działają dobrze, nasi pacjenci stają się jakby młodsi. Temat starzenia jest złożony i  myślę, że stanowić będzie kierunek rozwoju medycyny. Z  jednej strony to kwestia uszkodzonych mitochondriów, z  drugiej – uszkodzeń DNA związanych z nadmiarem wolnych rodników czy substancji toksycznych. Należy pamiętać również o naszym nieodłącznym przyjacielu, czyli florze jelitowej. Ona jest kluczowa dla absorbcji składników odżywczych, dla detoksyfikacji, dla kształtowania naszej immunologii. Tu powstaje wiele witamin. Warto wspomnieć szokujący dla wielu fakt, że w ludzkim ciele jest dziesięć razy więcej komórek bakteryjnych niż ludzkich. Jesteśmy człowiekiem tylko w 10%. Warto zadbać o te nasze 90%.

Procesy starzenia to z jednej strony kwestia uszkodzonych mitochondriów, z drugiej – uszkodzeń DNA związanych z nadmiarem wolnych rodników czy toksyn. Na te czynniki musimy oddziaływać.

LNE: W  jakim kierunku rozwija się obecnie pana zainteresowanie medycyną przeciwstarzeniową?

 

Dr Krzysztof Majdyło: Jak wspomniałem na początku, lubię nowe wyzwania. Teraz zajmuję się głównie funkcjami mitochondriów i suplementacją, a w przyszłości chciałbym bardziej zgłębić temat polimorfizmu genów i epigenetyki.

LNE: Jak postrzega pan przyszłość medycyny integracyjnej?

 

Dr Krzysztof Majdyło: Myślę, że to naturalny kierunek rozwoju opieki medycznej. Potrzeba pojawia się zwłaszcza w  tych dziedzinach, w  których medycyna akademicka nie radzi sobie do końca. Niestety dotyczy to większości chorób przewlekłych. Tutaj paradygmaty muszą się zacząć zmieniać. W  dobie e-pacjenta sami chorzy szukają czegoś więcej. Chcą znać przyczyny swoich chorób i  nie wystarcza im podejście objawowe. Tacy ludzie szukają lekarzy, którzy będą ich partnerami.

LNE: W  jakim kierunku w  pana opinii zmierzać będzie profilaktyka healthy aging?

 

Dr Krzysztof Majdyło: Oczywiście będzie się rozwijać. Myślę, że coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że ich ciało jest aktywem ważniejszym niż pieniądze. Jeśli jestem zdrowy i sprawny, mogę się w  życiu skupić na tym, co ważne, co jest moją pasją czy wypełnianiem mojego powołania. Coraz więcej ludzi dochodzi do wniosku, że jest to kwestia kluczowa. Istnieje takie powiedzenie: zły lekarz leczy. Średni lekarz – wylecza. Dobry nie dopuszcza do choroby. Pracuję obecnie nad stworzeniem profilaktycznych planów antiageingowych. Opracowuje je na razie dla swoich Pacjentów, ale myślę, ze przyjdzie czas aby podzielić się nimi szerzej, np. z  czytelnikami LNE.

LNE: Na co można już dziś uwrażliwić kosmetologów, jeśli chodzi o medyczne podejście do procesów starzenia? Czy jest coś, co pana zdaniem mogą wprowadzić do codziennej praktyki zawodowej?

 

Dr Krzysztof Majdyło: Proszę mi wybaczyć, ale powiem truizm. Musimy pamiętać, że skóra kryje pod sobą skomplikowany organizm. Może objawiać różne ukryte procesy, w  tym schorzenia i  zaburzenia. Prawdziwa kosmetologia musi uwzględniać zmianę stylu życia i  diety, odpowiednią suplementację czy wspomnianą wcześniej naprawę funkcji mitochondriów. To wierzchołek góry lodowej. Dobrze, aby kosmetolodzy zwracali uwagę, że ich klient potrzebuje „czegoś więcej”. Może musimy stworzyć nowy termin: „integracyjna kosmetologia”?

© Copyright - MITOcare